sobota, 17 października 2015

Rozdział 4 część I

2 komentarze:
Małe, przeźroczyste kropelki spływały po moich policzkach. Błagałam, łkałam, tłumaczyłam, jednak on nie chciał tego słuchać. Określił mnie kilkoma pięknymi epitetami i kazał się wynosić. Tak więc odeszłam. Błąkałam się bez celu w rozmazanym makijażu i czerwonej twarzy. Do domu wróciłam bardzo późno. Kiedy tylko weszłam do domu, zostałam przywitana przez moją rodzicielkę. Widząc mnie szybko minęła jej złość i zastąpiła troska oraz strach. Wypytywała, jednak ja nie chciałam rozmawiać i udałam się do pokoju. Zaczęłam krzyczeć w poduszkę, a potem mocno się w nią wtulałam i wylewałam łzy. Wkrótce po tym zasnęłam.

Szłam po słonecznej plaży. Sukienka, którą miałam na sobie rozwiewała się na wszystkie strony pod przymusem wiatru. Delektowałam się zapachem bryzy morskiej i wsłuchiwałam w odgłosy fal. Piasek przesypywał się po moich bosych stopach, co mnie łaskotało i dawało ukojenie. Na wprost mnie widziałam uśmiechnięte twarze starszych jak i młodych osób. Dostrzegłam jeszcze jedną wyjątkową twarz. Jai stał kilka metrów ode mnie z rozłożonymi rękoma. Zaczęłam biec, aż w końcu znalazłam się w silnych ramionach bruneta. Jai wziął moje włosy i ogarnął je za ucho szepcząc:
- Jesteś zwykłą dziwką. Zapomnij o mnie... Nie jesteś mnie warta.

Dzwoniący telefon wydostał mnie z objęć tego okropnego koszmaru. Odebrałam telefon nie patrząc kto się cały czas do mnie dobija. 
- Halo?
- Nareszcie! Ile można spać? - Krzyknęła zirytowana Sophie.
- Byłam zmęczona.
- Yhym... Twoja mama mi wszystko powiedziała. Mam przyjechać?
- Jeśli możesz.
- Zaraz będę. Masz mapę?
- Po co ci mapa? - Spytałam zdziwiona.
- Musimy ustalić, gdzie zakopiemy tego skurwiela. - Sprostowała i po chwili rozłączyła się. 
Wywróciłam oczami na wypowiedź przyjaciółki i włączyłam wi-fi, aby przeglądnąć twittera i facebooka. Niestety, ale okazało się to złym pomysłem, gdyż oby dwa portale huczały od rozpadu idealnego związku Melanie i Jai'a. Większość ludzi, których lubiałam i uważałam za przyjaciół, teraz obgadują mnie za plecami. A to wszystko przez to, że nie mają nic lepszego do roboty i ich życie jest tak nudne, że muszą obrabiać mi dupę. Zablokowałam telefon i położyłam go na łóżku. Wstałam i udałam się do łazienki. Widząc siebie w lustrze myślałam, że przyszła po mnie śmierć, lecz później zdałam sobie sprawę, że to ja. Zaczęłam od zmywania makijażu, a skończyłam na włosach. Doprowadzona do znośnego stanu poszłam otworzyć Sophie, która molestowała mój dzwonek od około minuty.
- Hej Mel. - Powiedziała Sophie zarzucając mi się na szyję. 
- Hej. - Odwzajemniłam uścisk. 
Wpuściłam brunetkę do środka i zamknęłam drzwi. Skierowałam się do kuchni i nalałam do dwóch szklanek pomarańczowego soku. Ruszyłam z nimi do mojego pokoju. Jedną dałam przyjaciółce, a drugą postawiłam na stoliku nocnym. Whitman złapała mnie za rękę, a ja przerażonym wzrokiem spojrzałam na nią. 
- Melanie, czy ty dalej go kochasz? - Spytała Sophie.
Pokiwałam głową na tak.
- Popełniasz wielki błąd. - Powiedziała i pokazała mi zdjęcie przedstawiające Jai'a i jedną z sukowatych dziewczyn w szkole. Czule się całowali. - On już znalazł sobie inną. Ty też powinnaś znaleźć sobie kogoś innego. Przestań sobie zawracać głowę tym śmieciem! - Krzyknęła. Idziesz dzisiaj ze mną na imprezę i masz się świetnie bawić jasne?!
- Nie mam ochoty. - Odparłam.
- W dupie mam to, że nie masz ochoty! Idziemy i już! 

Od Autorki: 

Hej wszystkim!

Tak wiem, że nie było rozdziału przez ponad miesiąc, ale nie miałam weny, ani chęci na pisanie czegokolwiek, a pisanie czegoś na przymus jest do dupy, jednak teraz wena oraz chęć mi wróciła, więc mogę wznowić pisanie.
Do następnego ;) 

piątek, 4 września 2015

Rozdział 3

1 komentarz:
Czekałam na brązowowłosą, aż skończy poprawianie makijażu. Kiedy to zrobiła chwyciłam ją za rękę i pociągnęłam w stronę sali komputerowej. Zaczęłam szukać wzrokiem pewnej osoby, aż w końcu ją znalazłam. Podeszłam do szybko do niej i przerwałam spożywanie drugiego śniadania.
- Cześć Andy - Przywitałam się z wysokim brunetem noszącym wielkie okulary w czarnych oprawkach.
- O! Cześć Mel, co tam u ciebie? - Zapytał nadal wcinając bułkę.
- U mnie w porządku. Posłuchaj, potrzebujemy twojej pomocy.
- Mojej? Okej, a więc jak mogę wam pomóc?
- Ty praktycznie cały czas nosisz ze sobą swojego laptopa i znasz się na grafice i w ogóle. Proszę Cię, abyś jeszcze dziś zrobić jakieś ośmieszające plakaty z Mattem Parksem. - Powiedziałam, krzyżując ręce na piersi i obciążając jedną nogę. - A więc zgadzasz się?
- Nic za darmo - Sprostował.
- Ile chcesz? - Wtrąciła się Sophie.
- Mogę to zrobić za 20 dolarów i za całusaaa. - Przeciągnął słowo i wystawił dzióbek, na co z Sophie wymieniłyśmy spojrzenia. Whitman wywróciła oczami i wpiła się w usta bruneta, jednak po kilku sekundach oderwała się od niego.
- Całusa dostałeś, więc teraz masz te swoje 20 dolarów. - Powiedziała i podała mu banknoty. - Zrób to jak najszybciej. - Dodała i po tym odeszłyśmy razem pod swoją klasę.

~*~
Stałyśmy pod oknem zawzięcie rozmawiając, gdy nagle obok nas przeszedł Matt w towarzystwie Susan. Spojrzał na moją przyjaciółkę i posłał jej kpiące spojrzenie. Zaczęłam uspokajać ją, ponieważ w pewnej chwili nie wytrzymywałaby i rzuciła by się na tą, jakże słodką parę. 
Nagle podszedł do nas Andy.
- Plakaty zrobione. - Oznajmił przez co na moją oraz twarz Whitman wpełzły szerokie uśmiechy. - Nie musicie się fatygować z drukowaniem, ponieważ wydrukowałem już. - Odrzekł i wyciągnął z plecaka sporą ilość plakatów. Chwyciłam jeden i rozłożyłam go. Zaczęłyśmy się głośno i niekontrolowanie śmiać na widok śmiesznej obróbki zdjęcia. Podziękowałyśmy chłopakowi w okularach i odeszłyśmy do toalety. Poczekałyśmy, aż zadzwoni dzwonek na lekcje, a kiedy to się stało, szybko wyszłyśmy szkolną łazienkę i zaczęłyśmy rozwieszać w różnych miejscach plakaty.
Gdy się z tym uporałyśmy odeszłyśmy ponownie do łazienki, aby poczekać, aż lekcje dobiegną końca. Kiedy tak się stało wyszłyśmy z toalety i usłyszałyśmy już pierwsze śmiechy uczniów. Wiele osób zebrało się pod plakatami bacznie je obserwując. Niektórzy robili zdjęcia, a inni po prostu śmiali się. Niespodziewanie przyszedł wściekły Matt z i zaczął zrywać wszystkie, ośmieszające go plakaty. Wszyscy widząc chłopaka zaczęli się śmiać i wytykać go palcami. Ciemnowłosy zaczął kląć na nich, aż w końcu zauważył nas. Wściekły szybkim krokiem zmierzał w naszym kierunku. 
- To wasza sprawka! Wy jebane dziwki, co zrobiłyście! - Krzyknął popychając mnie tak, że upadłam.
Sophie podbiegła do mnie i pomogła mi wstać. Otrzepałam się i zaczęłam wydzierać się na chłopaka:
- Pojebało Cię?! Jesteś podkurwionym, jebanym, niemytym kurwa śmieciem! - Splunęłam mu na twarz, co nie za dobrze przyjął.
- Taka odważna?! Jak Cię kurwa dobrze przetrzepie to przestaniesz skakać do silniejszych! - Ponownie mnie popchnął, ale tym razem nie upadłam.
Nagle do nas podbiegli Luke wraz z Danielem i Jamsem.
- Melanie, wszystko w porządku? - Spytał James.
- Nie! Ten jebany sukinsyn nazwał nas dziwkami i zaraz tego pożałuje! - Powiedziała i chciałam iść i kontynuować kłótnie, gdy nagle wielkie ręce powstrzymały mnie przed tym.
- Daj spokój Mel. Chłopaki to załatwią. - Pogładził mnie po ramieniu i pocałował w głowę James, aby mnie trochę uspokoić, co nie przyniosło upragnionych efektów. - Jai, jak się dowie nie będzie zadowolony.
- Pieprzyć go. - Prychnęłam i przyglądałam się poczynaniom chłopaków.
- Jeszcze raz dotkniesz, którąś z tych dziewczyn to tak ci skopiemy dupę, że kurwa się nie pozbierasz. - Zagroził Luke.
- Niech tylko, któraś z nich poskarży się na ciebie, to znajdziemy Cię i ci wytniemy genitalia! - Dodał Daniel i uderzył Matta w brzuch. Miałam wielką ochotę podejść tam i kopnąć go na dodatek, jednak powstrzymałam się przed tym. Luke objął mnie ramieniem i wszyscy odeszliśmy od miejsca zdarzenia. Będąc pod klasą, w której mają odbywać się nasze lekcje chłopaki pożegnali się i odeszli.
Kiedy byliśmy na lekcji nie mogłam się skupić na tym o czym gada nauczyciel. Na pewno większość osób miewa takie momenty. Cały czas moją uwagę coś rozpraszało, co stawało się irytujące. Gdy dzwonek zadzwonił chciałam skakać z radości.
Okazało się, że jesteśmy zwolnieni z dwóch ostatnich lekcji z powodu choroby nauczyciela prowadzącego. Moim celem było zajście do domu, przebranie się i oglądanie do późna ulubionego serialu bądź filmu. Niestety moje plany legły w gruzach, gdyż ktoś zaczął wołać moje imię. Odwróciłam się i spotkałam się z pięknymi niebieskimi oczami Diego. Diego Olsen to szkolny podrywacz i obiekt westchnięć wielu dziewczyn. Jest on krótko ściętym blondynem o pięknych zarysach twarzy i wysportowanym ciele. Gra w szkolnej drużynie koszykówki, co tylko bardziej podnieca plastikowe lale, które się w nim bujają.
- Cześć Diego.
- Hej Mel, słuchaj chciałem Cię o coś spytać. - Podrapał się nerwowo po karku.
- A więc słucham.
- Umówisz się ze mną na randkę? - Spytał lekko zawstydzony i nerwowy.
- Ymm.. Diego, jesteś bardzo przystojnym chłopakiem... - Nie dokończyłam, ponieważ blondyn wpił się w moje usta. Natychmiast go odsunęłam i uderzyłam w policzek, następnie wyminęłam go i szybko odeszłam w stronę swojego domu. Będąc pod nim szybko wyciągnęłam klucze i wsunęłam je w zamek. Przekręciłam kilka razy i weszłam do środka, następnie z trzaskiem zamknęłam drzwi. Udałam się do swojego pokoju i rzuciłam torbę w kąt. Usiadłam na łóżku i wzięłam kilka głębokich wdechów.
- Czemu on to zrobił? Jai mnie znienawidzi za to. - Mruknęłam sama do siebie i otarłam jedną łzę, która wydostała się na światło dzienne. Westchnęłam ciężko i wstałam z miękkiego łóżka. Zabrałam torbę i wyciągnęłam z niej zeszyty i książki. Postanowiłam, że odrobię lekcję, aby na chwilę odejść myślami od tego, jaki Jaidon będzie zły i, że prawdopodobnie nie będzie chciał słuchać wytłumaczeń, tylko zwyczajnie w świecie mnie rzuci.

~*~ 

Odrabianie wszystkich lekcji oraz powtarzanie materiału na następny dzień, zabrało mi około 3 godziny. Po skończonej nauce weszłam na Facebooka i Twittera, który dosłownie szalał od głupich tekstów na mój temat.
@Melxx Jak mogłaś się tak zachować?!

@Melxx to zwykła dziwka!

@Melxx nie zasługuje na Jai'a. Niby taka piękna para, a tak to zdradza Jai'a z Diego!

@Melxx  Biedny Jai [Załącznik]

Melanie jak mogłaś?! Nie podejrzewałam, że możesz zdradzać takiego kogoś jak Jai!

@Melxx Kto lepiej całuje? I kto jest lepszy w łóżku?

Melanie Wright Jai ci nie wystarcza? Musisz zajmować wszystkich fajnych chłopaków?!

@Melxx @JaiBrooks712 Koniec z najpiękniejszą parą w szkole :(
@Melxx @JaiBrooks712 Jai+Melanie=przeszłość :(

Cały Twitter huczał o tym, że ponoć zdradziłam Jai'a. Widząc wszystkie wyzwiska oraz inne wiadomości chciało mi się coraz bardziej płakać, a nawet ulżyć sobie tnąc swoje nadgarstki, tak jak to robiłam za dawnych czasów. Przez chwilę miałam małą nadzieję, że Jai nie widział tych wszystkich postów, jednak on praktycznie cały czas jest na telefonie, więc zapewne wszystko widział. Z małych łez wydostających się w różnych odstępach czasu, powstał wielki niekontrolowany płacz. Mama, która niedawno wróciła z pracy kilka razy zaglądała do mnie i pytała co się stało, jednak niczego się ode mnie nie dowiedziała. W końcu wyszłam z pokoju po szklankę wody. Będąc na schodach przez przypadek usłyszałam rozmowę mamy przez telefon. 
- Jaidon? Co zrobiłeś Melanie? Cały czas płaczę i nie mogę się dowiedzieć, co jest tego przyczyną! - Wykrzyczała do telefonu - Co proszę? Melanie? Chyba sobie żartujesz gówniarzu! Nie będę więcej tego słuchać, do widzenia!
Zeszłam na dół do kuchni. Mina mamy od razu spoważniała i podbiegła do mnie, aby mnie przytulić. 
- Po co do niego dzwoniłaś? - Załkałam z wyrzutem. - Dlaczego? - Szepnęłam bardziej wtulając się w mamę.
- Mel, czy to prawda z tym o czym mówił Jai? - Spytała cicho. Natychmiast się od niej odsunęłam i biegiem pobiegłam w stronę swojego pokoju. Przez przypadek wpadłam na tatę, który dopiero akurat teraz wrócił. 
- Melanie? Co się stało? - Zapytał rzucając wszystkie rzeczy, które trzymał w kąt, następnie pobiegł za mną, jednak w porę zamknęłam drzwi. Rzuciłam się na łóżko i zaczęłam płakać. 
 Po kilku minutach przestałam i postanowiłam, że pójdę do Jai'a i spróbuję to wyjaśnić. Ruszyłam z niechęcią do łazienki i zmyłam rozmyty makijaż, potem nakładając nowy. Ściągnęłam ubrania, w których byłam w szkole i wyciągnęłam nowe. Bluzkę na ramiączkach w dwa diamenty oraz jasne spodenki i do tego krótkie Vansy.
 Na koniec zabrałam telefon i klucze, a następnie wyszłam. Przez całą drogę miałam wątpliwości czy dobrze robię idąc tam. Kilka razy chciałam zawrócić, jednak w końcu przełamałam się i postanowiłam, iż dojdę tam i wszystko mu wyjaśnię. Będąc pod ich domem kilka razy zadzwoniłam dzwonkiem. Przeczekałam kilka sekund, aż w końcu moim oczom ukazał się starszy bliźniak.
- Kogo moje piękne oczy widzą? Jakże nie miło Cię widzieć - Powiedział z chytrym uśmieszkiem.
- Daruj sobie. Jest Jai?
- Nie ma. Nie pokazuj mu się na oczy. Już dość napatrzył się na takie dziwki jak ty. 
- Czemu dla mnie taki jesteś? Przecież zawsze mnie lubiłeś. - Powiedziałam łamiącym głosem.
- Niech się zastanowię... - Udawał, że się nad czymś zastanawia. - Może, dlatego, że zdradziłaś Jai'a? Całowałaś się z tym kutasem Diego przed szkołą! - Wykrzyczał i chciał zamknąć drzwi, jednak w jednej chwili uniemożliwiłam mu to butem. 
- Luke... - Szepnęłam ze łzami w oczach. Chłopak uchylił lekko drzwi i spojrzał na mnie. - To on mnie pocałował. Nie potrafiłabym zdradzić Jai'a, bo kocham go nad życie. 
- Pierdolenie. - Odparł - Odejdź i nigdy nie wracaj. 
- Proszę - Załkałam i spojrzałam w brązowe tęczówki bruneta. - Błagam cię Luke. Muszę z nim porozmawiać.
Chłopak jedynie westchnął i otworzył szerzej drzwi, dając mi tym samym pozwolenie na wejście.
- Dziękuję - Szepnęłam.
- Jest w swoim pokoju - Oznajmił i odszedł do jakiegoś pomieszczenia. 
Powolnym krokiem ruszyłam na górę, do pokoju najmłodszego bliźniaka. Lekko zapukałam, a słysząc pozwolenie, abym weszła, uchyliłam drzwi i weszłam do pokoju. Moim oczom ukazał się Jai i jakaś dziewczyna, która była skąpo ubrana. Zapewne nie spodziewali się mnie, co dało się wywnioskować po ich twarzach.
- Czego chcesz? - Spytał kamiennym głosem brunet. 
- Wyjaśnić...

Od Autorki:

Przepraszam, że rozdział nie pojawił się wcześniej, tak jak obiecałam. Niestety, ale wyjechałam na wakacje i nie miałam tam czasu pisać. Bardzo was przepraszam. Naprawdę. Mam nadzieję, że mi wybaczycie :)

Do następnego!


 

piątek, 14 sierpnia 2015

Rozdział 2

1 komentarz:

Alkohol w naszym organizmie dodawał nam odwagi. W pewnym momencie opuściliśmy plaże i udaliśmy się na jedną z bogatych dzielnic. Shawn i Cameron byli najbardziej upici przez co cały czas robili głupie żarty i zaczepiali przypadkowych przechodniów.
- Może pogramy w wyzwania? - Zaproponował Cameron, na co wszyscy zgodzili się. - A więc zacznijmy od najstarszego, czyli od ciebie, Shawn.
- Co mam robić?
- Z tego co wiem to mieszka tutaj taka jedna baba, która jest strasznie zrzędliwa i w ogóle wszystkim truje dupę. Masz się rozebrać do samych bokserek i zaśpiewać jej jakąś piosenkę i wyznać miłość.
- Łatwizna - Odrzekł Shawn i zaczął się rozbierać, aż w końcu został w samych bokserkach. Przeszedł przez ogrodzenie i zaczął śpiewać piosenkę Are you with me. Wszyscy zaczęliśmy się niekontrolowanie śmiać  To nawet nie był śpiew. Przypominało raczej odgłosy krowy i kaczki odbywających stosunek. Nagle z domu wyszła jasno włosa dziewczyna w bordowym satynowym szlafroku. Shaw "śpiewał" dalej nie zwracając uwagi na to, że wściekła blondynka zmierza w jego stronę.
- Czy możesz zakończyć, jakże ten piękny występ?! - Zapytała wkurzona.
- Posłuchaj mnie, Penelopa! - Uklęknął na jedno kolano i chwycił jej dłoń - Zostaniesz moją sprzątaczką? - Zapytał, a dziewczyna uderzyła go w policzek.
- Wypad stąd, bo zadzwonię na policję! - Krzyknęła i popchnęła Shawn'a przez co się wywalił. Dziewczyna podeszła do bramy i otworzyła ją, czekając aż ten się podniesie. Cameron podbiegł do brata i pomógł mu wstać, następnie wyprowadził z posesji blondynki.
- Wykonałem swoje zadania, więc teraz ty mój braciszku - Powiedział i poklepał go po ramieniu. - Idź do sklepu i krzycz jak małe dziecko "mamo"
Cameron nic nie powiedział tylko ruszył do sklepu. My podążyliśmy za nim i przyglądaliśmy się całej sytuacji, która była prze komiczna. Chłopak z lokami położył się na zimnej podłodze i zaczął krzyczeć, wymachując przy tym nogami i rękami. W końcu przyszedł ochroniarz i wywalił chłopaka ze sklepu.
- Jai, twoja kolej - Zadeklarował Cameron z chytrym uśmieszkiem - Idź do tamtych ludzi - Wskazał grupkę osób na ławce - I udawaj psa.
- Zgoda.
Brooks podszedł do nich i zaczął chodzić na czworaka. Warczał na nich, szczekał. Śmialiśmy się strasznie głośno. Kiedy grupka ludzi poszła, Jai zaczął gonić przechodniów. Po pewnym czasie ktoś wezwał policję, więc musieliśmy uciekać. Wkrótce potem wszyscy pożegnaliśmy się i zostałam tylko ja i Brooks.
- Przenocuj dziś u mnie - Zaproponował.
- Nie wiem czy moja mama się zgodzi. W końcu jutro szkoła.
- Przecież jesteś pełnoletnia i najwyżej podjedziemy po twoje książki rano.
- No dobrze - Zgodziłam się.
Niedługo potem byliśmy już pod drzwiami domu Jai'a. Przekręcił kluczyk w zamku i wpuścił mnie pierwszą do środka.
- Idę do pokoju - Oznajmiłam i weszłam po schodach na górne piętro.
Nagle ze swojego pokoju wyszedł Beau.
- O! Hej Melanie - Przywitał się.
- Cześć Beau - Odrzekłam.
- Dobrze, że Cię widzę, bo mam do ciebie takie jedno pytanie.
- Jakie? - Spytałam krzyżując ręce na piersiach.
- Czy Sophie jest wolna? - Zapytał drapiąc się nerwowo po karku.
- Z tego co wiem to ona nie ma chłopaka. To znaczy dzisiaj miała się wybrać na randkę z Mattem. A tak po za tym to ona ci się podoba?
- Ehh... Tak ona mi się podoba - Potwierdził, a na moją twarz wpełzł uśmiech.
- To wspaniale! Shippuje was.
- Dzięki - Powiedział i przytulił się do mnie.
W końcu weszłam do pokoju mojego chłopaka. Usiadłam na łóżku i wyczekiwałam najmłodszego Brooks'a. Wkrótce pojawił się ze szklanką obiecanej mi wody. Podał mi ją na co podziękowałam mu.
Upiłam łyk i położyłam szklankę na stoliku nocnym. Niespodziewanie Jai złapał mnie za talię i przyciągnął do siebie przez co wylądowałam na jego brzuchu.
- Jai, zostaw mnie. Idę wziąć prysznic. - Oznajmiłam i zeszłam z łóżka, a następnie podeszłam do komody, i wyciągnęłam z niej za dużą na mnie koszulkę Jai'a. Ruszyłam do łazienki i położyłam koszulkę na sedesie. Rozebrałam się i weszłam pod prysznic, odkręcając przy okazji letnią wodę. Dokładnie namydliłam się, a potem spłukałam z siebie pianę. Wyszłam z kabiny i wytarłam się ręcznikiem, a następnie ubrałam się. Chwyciłam mleczko do demakijażu, które kiedyś dała mi Gina , gdy tutaj nocowałam. Zmyłam makijaż i wyszłam z łazienki, trzymając w rękach moje ubrania. Położyłam je na komodzie i następnie zajęłam miejsce obok mojego chłopaka na łóżku. Przytuliłam się do niego i wsłuchiwałam się w jego bicie serca, jednak nie trwało to długo ponieważ chłopak wstał z łóżka, i zabrał świeże rzeczy, po czym skierował się do łazienki. Sięgnęłam po telefon, który leżał na szafce nocnej. Odblokowałam go i zobaczyłam wiele wiadomości oraz nieodebranych połączeń od mamy, taty oraz Sophie.

Sophie ♥:
Cześć! Musimy obgadać moją imprezę urodzinową! Miałaś mi pomóc, pamiętasz?

Sophie ♥:
Jesteś tam?

Sophie ♥:
Czy ja ci w czymś przeszkadzam? .-.

Mama: 
Gdzie jesteś? Martwimy się

Tata:
Gdzie ty się podziewasz?! Daj znak życia!

Tata:
Jeśli jesteś z tym chłopakiem to przysięgam, że jak wrócisz dostaniesz szlaban na komputer, iPad'a i zabierzemy ci telefon!

Mama:
Daj znak życia

Tata:
Odbierz ten telefon!

Weszłam w kontakty i wybrałam numer mamy. Odebrała od razu, tak jakby cały czas pilnowała telefonu i wyczekiwała znaku życia ode mnie.

- Gdzie ty jesteś?! Jesteś cała?! - Zaczęła nerwowo pytać rodzicielka.
- Mamo, wszystko ze mną w porządku. Przepraszam, że nie odbierałam, ale telefon miałam wyciszony. Śpię dzisiaj u Jai'a więc nie martwcie się o mnie. Kocham was! - Powiedziałam i szybko rozłączyłam się. Akurat w tej samej chwili wyszedł z łazienki Jai w samych bokserkach.
- Gadałaś z rodzicami?
- Ta... - Odpowiedziałam bez uczuć.
- Stało się coś? - Spytał i położył się obok mnie na łóżku.
- Rodzice kategorycznie zabraniają mi się z tobą widywać. Mówią, że masz na mnie zły wpływ, ale nie słucham ich. Jesteśmy już razem 3 lata, a oni dalej mi powtarzają, żebym z tobą zerwała. Dla nich idealny chłopak, to pochodzący z zamożnej i szanowanej rodziny synek, który wygląda jak typowa cipa i w ogóle zachowuje się tak. - Powiedziałam z oburzeniem.
- Nikt nas nie rozdzieli. Nie bój się - Odrzekł i przybliżył się do mnie, a następnie złożył delikatny pocałunek na moich ustach - Przysięgam. - Dodał i podparł się ręką, aby znaleźć się nade mną.
Skorzy do przysięgi, często pierwsi nas zdradzają.
Zaczął składać pocałunki na mojej żuchwie, a następnie zaczął schodzić coraz niżej. Całował moje odsłonięte obojczyki zostawiając mokre ślady. Jedną ręką podtrzymywał się, natomiast drugą gładził moje udo. Po chwili zaczął ściągać ze mnie koszulkę, jednak powstrzymałam go przed tym.
- Jai, nie mam na to ochoty - Oznajmiłam, a chłopak westchnął i opadł całym swoim ciałem na łóżko. - Jesteś zły?
- Nie, nie jestem. - Odparł natychmiastowo.
Wywróciłam oczami, ponieważ szanowny pan Brooks będzie strzelał teraz fochy. Zresztą jak zwykle, kiedy nie dostaje tego czego chce. Chwyciłam telefon i nastawiłam budzik na 7:00. Po tym odłożyłam telefon i zaczęłam próby zaśnięcia. Niespodziewanie Brooks złapał mnie w talli i przysunął do siebie. Pocałował w policzek i przytulił.

~*~
Promienie słoneczne, które wdarły się przez okno, zbudziły mnie z pięknego snu. Wzięłam telefon z szafki nocnej i spojrzałam na wyświetlacz, gdzie widniała godzina 6:56. Odstawiłam telefon na miejsce i spojrzałam w stronę Brooks'a, który spokojnie spał. Włosy miał na wszystkie strony co wyglądało bosko. Przybliżyłam się do niego i położyłam głowę na jego klatce piersiowej. Czasami zastanawiałam się czemu akurat Jai Brooks, najbardziej pożądany chłopak liceum, wybrał mnie. Nie ma we mnie nic wyjątkowego. Zwykłe blond włosy sięgające do piersi. Niebieskie oczy, które nie miały pięknego odcienie niczym ocean lub niebo. Nie mam także jakieś wspaniałej figury, więc nie wiem czemu taka wspaniała i przystojna osoba zwróciła na mnie uwagę i zabiegała się o chodzenie ze mną. 
Zlękłam się kiedy zostałam pogładzona po plecach. Otworzyłam szeroko oczy i spojrzałam na twarz Jai'a, która była uśmiechnięta.
- Nie chciałem Cię przestraszyć.
- Nic nie szkodzi - Odpowiedziałam i złożyłam pocałunek na jego ustach. Wyłączyłam telefon, który powiadamiał, iż jest już godzina 7:00. Podniosłam się do pozycji siedzącej i przetarłam zaspane oczy.
Brooks wstał i wyszedł z pokoju. Natomiast ja ruszyłam do łazienki. Uczesałam się i skierowałam się w stronę kuchni, aby zjeść jakieś śniadanie. W kuchni był Luke, Jai oraz pani Gina. Beau zapewne jak to rano ma w zwyczaju, wyszedł. 
- Melanie? Nocowałaś tutaj? - Zapytała zdziwiona pani Brooks.
- Tak, mam nadzieję, że to żaden problem.
- Oczywiście, że nie! Pamiętaj, że zawsze jesteś u nas mile widziana i pamiętaj, że masz się czuć tu jak u siebie. - Przypomniała i położyła kanapki z pomidorem na blat. - A teraz muszę iść do pracy - Dodała i pocałowała swoich synów w policzek. 
Chwyciłam jedną kanapkę i włożyłam ją do ust. Kiedy pochłonęłam całą pobiegłam na górę i ubrałam się. Zeszłam na dół i usiadłam na stołku barowym. 
- Jai, możesz się iść ubrać i zabrać mnie do tego domu? - Spytałam zniecierpliwiona patrząc na chłopaka, który był zajęty przeglądaniem czegoś w telefonie. - Jai!
- Zaraz kurwa! - Krzyknął.
- Jest 7:15. Muszę się jeszcze umalować, uczesać, przebrać i spakować!
- Melanie, ja cię zawiozę - Oznajmił Luke, który był już ubrany i skończył swój posiłek.
- Dzięki Luke - Odpowiedziałam i ruszyłam za starszym bliźniakiem, który kierował się do wyjścia.
Wsiadłam do czarnego sportowego samochodu i czekałam, aż Brooks odpali silnik. Gdy to zrobił, z piskiem opon odjechaliśmy spod jego domu. 
- Pokłóciliście się? - Spytał po dłuższej ciszy Luke.
- Nie, rano był normalny, ale jak zeszłam do kuchni to już taki nie był.
- Przejdzie mu, zobaczysz.
Wkrótce dojechaliśmy do mojego domu. Wyszłam z auta i wyciągnęłam klucze, aby otworzyć drzwi, ponieważ rodzice o tej porze powinni być w pracy. Jednak nie mogłam otworzyć, bo zamek stawiał opór. W końcu chwyciłam za klamkę i drzwi okazały się być otwarte. Zamknęłam je i nagle przede mną pojawiła się matka. 
- Ymm... Cześć?
- Gdzie byłaś?! - Zapytała stanowczym głosem, chcąc wyjść na twardą.
- U chłopaka. Mówiłam przez telefon, przecież. - Odrzekłam i pobiegłam na górę. 
Będąc już w swoim pokoju wyciągnęłam z szafy świeże ubrania oraz bieliznę. Ściągnęłam te co miałam na sobie i założyłam te nowe. Skierowałam się do łazienki i szybko zrobiłam makijaż. Spakowałam książki do torby i zbiegłam na dół. Krzyknęłam "pa" na do widzenia i ruszyłam do auta Brooks'a. Od razu odjechaliśmy z pod mojego domu i w krótkim czasie dotarliśmy do szkoły. Pocałowałam Luke'a w policzek i ruszyłam do znienawidzonego przez większość populacji budynku. Udałam się pod salę, w której zaczynam lekcję i usiadłam na zimnej podłodze. Wyciągnęłam telefon i odblokowałam go. W tej samej chwili dostałam SMS'a.

Jaiuś ♥♥♥♥♥:
Nie przyjdę dziś do szkoły.

Nie zdążyłam odpisać, ponieważ przysiadła się do mnie znana mi brunetka.
- Cześć Mel - Mruknęła cicho i przytuliła mnie Sophie.
- Cześć, stało się coś?
- Chodzi o tą randkę.
- Nie poszła po twojej myśli?
- Ten sukinsyn pocałował mnie wczoraj na tej randce, a dziś zobaczyłam jak wymienia ślinę z Susan. - Załkała i wytarła łzy chusteczką. 
- Co?! Jak on tak mógł! Musimy się na nim zemścić za to jak Cię potraktował! 
- Ale ja nie mam pojęcia jak.
- Na początku chodźmy do toalety i popraw makijaż, bo jesteś cała rozmazana. Na lekcji coś wykombinujemy - Zapewniłam i pomogłam wstać przyjaciółce. - Popamięta nas...

Od Autorki

Rozdział nie sprawdzony! Za wszystkie błędy przepraszam!
Przepraszam, że tak długo nie było rozdziału, ale nie miałam weny :( Następny rozdział postaram się dodać wcześniej i postaram się, także aby był ciekawszy. 
A więc podoba wam się pijany Shawn lub Cameron? W następnym będzie akcja!

Do następnego!







poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Rozdział 1

3 komentarze:
Drugie ff: http://palac-za-soba-mosty.blogspot.com

Za wszystkie błędy przepraszam!
Przeczytaj notkę pod spodem. Proszę...


Me:
Nie zgadniesz, co się stało!

Jai:
Co takiego?

Me: 
Rodzice zgodzili się na mieszkanie!!!!


Jai:
To super!!! Słuchaj nie mogę za dużo gadać...


Me:

Okej, rozumiem. Przyjedziesz jutro po mnie?

Jai:
Jasne, że tak

Me:

A więc dobranoc...

Jai:
Dobranoc, kochanie

Po przeczytaniu tej wiadomości zablokowałam telefon i podeszłam do szafy, aby wyciągnąć piżamę oraz świeżą bieliznę. Następnie skierowałam się do łazienki. Na początku zmyłam makijaż, potem rozebrałam się i weszłam pod prysznic puszczając przy okazji letnią wodę. Po kilku minutach relaksu, wyszłam i wytarłam się puchowym ręcznikiem. Ubrałam się w przygotowane wcześniej ubrania i opuściłam łazienkę.
~*~

Otworzyłam leniwie powieki, słysząc irytującą melodie z mojego telefonu. Złapałam za urządzenie, które znajdowało się na stoliku nocnym i je wyłączyłam. Przeciągnęłam się leniwie, a następnie wstałam na równe nogi. Wyszłam z pokoju i skierowałam się do kuchni. Zauważyłam na blacie herbatę oraz kanapki, które zapewne zrobiła mama. Usiadłam na stołku barowym i zajęłam się pochłanianiem śniadania. Spojrzałam na zegarek w kuchni, który pokazywał godzinę 7:11.
Szybkim krokiem ruszyłam do swojego pokoju. Weszłam do swojej łazienki i uczesałam włosy oraz umyłam zęby,a następnie zrobiłam makijaż. Po tym ruszyłam do szafy i ubrałam czarną bluzkę z wyciętymi bokami oraz jakimiś napisami, a do tego dołączyłam ciemne jeansowe spodenki z ćwiekami. Spakowałam jeszcze na szybko najpotrzebniejsze książki do szkoły. Nagle usłyszałam dobrze znaną mi piosenkę. Podeszłam do łóżka, aby odebrać połączenie. Niestety nie zdążyłam odebrać. Okazało się, że dzwonił do mnie Jai, dlatego podeszłam do okna, aby zobaczyć czy już przyjechał. Moje przypuszczenie się potwierdziły. Szybko zabrałam torbę i zeszłam na dół. Założyłam czarne vansy i włączyłam alarm oraz na końcu zamknęłam drzwi. Skierowałam się do czarnego samochodu mojego chłopaka i otworzyłam drzwi od strony pasażera. 
- Cześć - Przywitałam się i pocałowałam go w policzek
- Hej - Powiedział i odpalił silnik. Wkrótce wyjechaliśmy spod mojego domu, prosto do szkoły. - Wyjdziesz dziś? 
- Wieczorem powinnam być wolna. - Odpowiedziałam a Jai poruszył głową na "tak" - Wszystko w porządku?
- Tak, czemu pytasz?
- Wydajesz się być inny. Pokłóciłeś się z Lukiem albo Beau? A może Danielem albo Jamsem?
- Wszystko jest okey, naprawdę - Zapewnił, a ja tylko w odpowiedzi wzruszyłam ramionami.
W końcu dojechaliśmy na szkolny parking. Wyszłam z auta w tym samym czasie co Brooks. Zamknął samochód i dołączył do mnie. Złapał mnie za rękę i weszliśmy do budynku. Niespodziewanie podbiegła do nas Sophie - moja przyjaciółka. Sophie to piękna, wysoka brunetka o zielonych oczach. Znamy się od wielu lat i zawsze możemy na sobie polegać. 
- Melanie, potrzebuje twojej pomocy! 
- Dobra to ja nie będę wam przeszkadzał i już pójdę. - Powiedział Jai i pocałował mnie w policzek na pożegnanie, a następnie udał się do grupki znajomych.
- A więc o co chodzi Sophie? 
- Chodzi oto, że dziś tak jakby mam randkę i czy mogłabyś mi pożyczyć tą sukienkę co kiedyś mi pokazywałaś? - Zapytała błagalnym głosem.
- Jasne, że ci pożyczę, ale najpierw powiedz z kim ta randka.
- Matt mnie zaprosił - Pisnęła ze szczęścia i mnie mocno przytuliła.
- A kiedy ona jest? 
- Dzisiaj o 20:30 - Odpowiedziała radośnie i zaczęła klaskać z ekscytacji.
- To jeśli chcesz możemy pójść razem do mnie po szkole i dam ci od razu tą sukienkę, bo później muszę iść i kupić jakiś prezent, bo w końcu za niedługo rocznica.
- Spoko, a teraz chodźmy pod salę. - Powiedziała Sophie. 
Udałyśmy się do sali, gdzie właśnie za kilka minut miałyśmy mieć matematykę. Wkrótce potem zadzwonił dzwonek na lekcje i po chwili zjawiła się także nasza nauczycielka. Zajęłam miejsce obok Sophie. Lekcje zleciały szybko. Przerwy spędzałam na rozmawianiu, albo z Sophie, albo z Jaiem. Kiedy zadzwonił dzwonek na siódmą lekcję byłam już wolna i mogłam iść do domu. Spakowałam wszystkie rzeczy do torby i poczekałam, aż to samo zrobi moja przyjaciółka. Razem opuściłyśmy budynek i skierowałyśmy się do mojego domu. Niestety, ale Brooks kończy lekcje później od nas, dlatego musimy iść na nogach, ale nie przeszkadza mi to bardzo, ponieważ czasami przyda się taki spacer. Całą drogę rozmawiałyśmy oraz żartowałyśmy. Dobrze jest mieć kogoś bliskiego z kim możesz pogadać. Czasami krótka rozmowa może naprawdę wiele pomóc. Gdy byłyśmy pod drzwiami, energicznie przekręciłam kluczyk. Weszłam jako pierwsza i od razu wyłączyłam alarm. Kazałam przyjaciółce iść do mojego pokoju, podczas gdy ja, dam nam coś do picia. Po około trzech minutach, ruszyłam na górę do mojej sypialni, gdzie zobaczyłam brunetkę przeglądającą coś w telefonie. Podałam jej szklankę zimnego napoju, na co usłyszałam ciche "dziękuję".
- Okej, a więc jesteś pewna, że chcesz akurat tą sukienkę? - Zapytałam opierając się o szafę.
- Oczywiście! Ona jest najpiękniejszą sukienką jaką kiedykolwiek w życiu widziałam!
Westchnęłam i zaczęłam swoje poszukiwania. Po kilku minutach w końcu znalazłam upragnioną sukienkę Sophie. Koronkowa, rozkloszowana sukienka z odkrytymi plecami. Nie miałam okazji, aby w niej chodzić. A jak już takowa była to ubierałam inną. Byłam w niej kilka razy, aż pewnego razu rzuciłam ją na dno szafy i kompletnie o niej zapomniałam.
- Dziękuje Ci! Jesteś kochana - Podbiegła i mocno mnie przytuliła, co także odwzajemniłam. - Pomogłaś mi, więc teraz ja mogę pomóc tobie.
- Ale w czym? - Zapytałam zdziwiona
- W wyborze nowego domu, głuptasie.
- Ach... no tak - Palnęłam się w głowę w myślach z powodu tego, że od razu się nie domyśliłam. - Przeglądałam już parę - Powiedziałam i chwyciłam iPad'a, który był na stoliku. Włączyłam go i pokazałam przyjaciółce interesujące oferty kupna niewielkich, ale także ślicznych domów.
- O! Ten - Wskazała palcem na biały niewielki dom* - Piękny dom, śliczna okolica, a także znakomita oferta. 
- W sumie masz rację. I tak od początku byłam za nim, ale wolałam się jeszcze bardziej zastanowić. - Odrzekłam z uśmiechem na twarzy. - Nie, że cię wyrzucam, ale czy nie powinnaś szykować się na randkę?
- Faktycznie! - Pośpiesznie wstała i przytuliła mnie- Życz mi powodzenia! I jeszcze raz dzięki za sukienkę! - Powiedziała na pożegnanie i szybko wyszła z domu, zostawiając mnie samą. 
Postanowiłam posprzątać te wszystkie ubrania, które wyrzuciłam z szafy, podczas poszukiwań kreacji na spotkanie Sophie. Po ogarnięciu tego wszystkiego, wygląd oraz stan pokoju był już znośny. Gdy przez przepadek strąciłam zegarek z sową zauważyłam, iż jest godzina 15:56 .Nagle przypomniałam sobie, że miałam iść kupić prezent. Zabrałam najpotrzebniejsze rzeczy czyli: telefon, klucze i portfel, i następnie pośpiesznie wyszłam z domu, uprzednio go zamykając. Przez przypadek wpadłam na kogoś. Podniosłam głowę do góry i zobaczyłam moją mamę.
- Gdzie się tak śpieszysz córciu? - Spytała mama, która podała mi rękę.
- Muszę iść kupić prezent - Oznajmiłam - Podwieziesz mnie? 
- No dobrze...
Po chwili znajdowałyśmy się w samochodzie. Jechaliśmy kilka minut co jakiś czas rozmawiając na różne tematy.
- Kochanie czy ty naprawdę chcesz mieszkać sama?
- Tak, ale będę was często odwiedzać. Przysięgam 
- Upatrzyłaś już sobie jakieś mieszkanie? 
- Tak - Odpowiedziałam i gdy zorientowałam się, że jesteśmy już na parkingu, wysiadłam z samochodu. - Pa mamuś - Dodałam na pożegnanie.
Weszłam do sklepu i zaczęłam rozglądać się za idealnym prezentem dla Jai'a.

~2 godziny później~

Wybranie czegoś co spodoba się Brooks'owi chyba graniczy z cudem, ponieważ zawsze udaje, że się cieszy z tego co dostał, ale potem kładzie to, gdzieś w pokoju i tak to siedzi. Usłyszałam melodię dobiegającą z mojego telefonu, dlatego wyjęłam go z kieszeni spodenek i odebrałam połączenie. 
- Cześć kochanie - Powiedział Brooks
- Cześć, kiedy przyjdziesz?
- Właśnie już wchodzę na twoją posesję - Odpowiedział, a ja momentalnie wstałam i wyjrzałam przez okno. 
- Otworzysz? 
- Już za chwilkę, zaraz zejdę na dół - Oznajmiłam i natychmiast się rozłączyłam. 
Niedawno wróciłam ze sklepu i nie miałam czasu, aby schować gdzieś prezent. Otworzyłam szafę, jednak w niej było zbyt dużo rzeczy, aby to ukryć. Niespodziewanie drzwi zaczęły powoli się otwierać. Podbiegłam do nich i je zamknęłam. 
- Melanie, co jest? Czemu mnie nie chcesz wpuścić?
- B-Bo... ja ymm... Przebieram się! Tak! Przebieram się, więc z łaski z swojej poczekaj, aż się przebiorę! 
- Ja pierdole przecież jestem twoim chłopakiem i możesz się przy mnie przebrać. Nie raz to robiłaś. - Powiedział i chwycił za klamkę. W ostatniej chwili wpadłam na genialny pomysł. Podbiegłam do szafy i wywaliłam większość ciuchów na prezent. 
- Szybko się przebrałaś... - Powiedział, mierząc mnie od góry do dołu, a po chwili dodał - Ale kurwa masz tu syf...
- Znalazł się Król czystości - Powiedziałam z sarkazmem.
- Ale twój król - Odrzekł z cwanym uśmieszkiem. 
Podeszłam do niego i wtuliłam się w niego. 
- Idziemy dziś na plaże. - Oznajmił - Znajomi zorganizowali ognisko. Pogadamy, pośmiejemy się. Będzie fajnie. 
- A więc chodźmy - Wypowiadając te słowa, pociągnęłam Jai'a za rękę w stronę salonu, gdzie była moja mama - Mamo wychodzimy, nie wiem kiedy wrócę. - Zadeklarowałam i skierowaliśmy się w stronę drzwi. Wyszliśmy i udaliśmy się w stronę plaży. Podczas drogi trzymaliśmy się za ręce. Kochałam kiedy tak szliśmy. Niby taki mały gest, a może przynieś tyle radości. Obserwowaliśmy ludzi starszych jak i zarazem młodych. Starzy spacerowali z wnukami, opowiadając jak to było w dawnych czasach lub po prostu siedzieli na ławce czytając prasę. Natomiast młodzi cieszyli się z życia. Szaleli, gonili się lub lali wodą, co na pewno przynosiło rozkosz w tak upalny dzień. 
- Kocham cię Melanie - Powiedział niespodziewanie Jai.
- Też cię kocham Jai.
- Jak wyobrażasz sobie przyszłość? - Spytał
- W sumie jeszcze nie wiem. Na pewno chciałabym mieć dwójkę dzieci, piękny dom. Wiesz takie rutynowe. 
- Na pewno kiedyś się spełni. 
Uśmiechnęłam się na te słowa. W głowie wyobrażałam sobie jak wyglądałaby nasza rodzina. Piękna, słoneczna pogoda. Ja, Jai oraz nasze dzieci. Starsza dziewczynka - Hope oraz młodszy o rok chłopczyk - Ashton. Zawsze chciałam dać takie imiona dzieciom, ponieważ według mnie są cudowne. Chodzilibyśmy na spacery po plaży. Wyjeżdżali na cudowne wakacje za granice, aby zwiedzać świat. Na razie muszę się skupić na zdaniu tej przeklętej matury oraz pójściem na studia. Rozmyślanie przerwał mi mój chłopak. 
- Jesteśmy - Zadeklarował.
- Nareszcie jesteście! - Krzyknął chłopak o imieniu Cameron.
- Siadajcie - Powiedział Shawn.
Shawn to chłopak mierzący około 175 cm wzrostu. Ma brązowe włosy postawione do góry, piękne zielony oczy oraz ciemną karnację. Jest bardzo miły, ale jak już wypije to co innego. Cameron to jego młodszy brat. Jest on troszeczkę niższy od Shawn'a. Jego włosy są kręcone w przeciwieństwie do brata. Ogółem to są bardzo podobni. 
- Pomożecie nam?
- Jasne - Odpowiedziałam - Co mam robić?
- Idź do samochodu i wyciągnij z bagażnika piwo.
- Pomogę ci - Oznajmił Jai
- Twoja księżniczka da sobie radę. Chodź tu mi pomóc Brooks - Zawołał Cameron, który kombinował coś z ogniskiem.
Po chwili w moją stronę zostały rzucone kluczyki od samochodu. Udałam się stronę samochodu Shawn'a. Kiedy dotarłam tam, otworzyłam bagażnik i moim oczom ukazało się kilka butelek alkoholu. Wzięłam je i z lekkim trudem zamknęłam bagażnik. Z każdym krokiem do moich uszu dostawały się różne śmiechy. Męskie i damskie. W końcu doszłam do celu i zauważyłam, że przyszło więcej osób. Osób, których nie znałam. Obok Jai'a siedziała jakaś brunetka, która zawzięcie z nim rozmawiała. Położyłam piwa obok Camerona i poszłam zająć swoje miejsce.
- Sorry, ale ja tu siedziałam, więc z łaski swojej rusz się - Nakazałam dziewczynie, a ona jedynie zmierzyła mnie wzrokiem i zignorowała. 
- Czy ja kurwa mówię po Chińsku?!
Wywróciła tylko oczami i ustąpiła mi miejsca. 
- Dobra czas się napić - Powiedział nieznajomy. Po chwili każdy w ręku miał piwo. 
Atmosfera robiła się coraz ciekawsza. Gadaliśmy na tematy, które nawet nie miały sensu. Gdy minęło półtorej godziny, Shawn i jego brat zaczęli się wygłupiać. Wkrótce każdy był już pijany. 

Od Autorki:

Ja wiem, ja wiem, że rozdział do dupy, ale serio nie miałam pomysłu jak zacząć. Milion razy zmieniałam zdanie, bo mi coś nie pasowało. Ehh... jestem trudnym człowiekiem. Tak czy siak myślę, że koniec jakoś tam ratuje ten rozdział. Akcja już powoli nabiera tęmpa i postaram się, aby rozdział 2 był lepszy. Tak, że nie zniechęćcie się do tego ff przez to, że rozdział mi nie wyszedł.



Prolog

1 komentarz:
Przepraszam za ten szary pasek! Inne rozdziały będą bez niego. 

Leżałam na łóżku w piękny dzień. Promienie słoneczne dawały dużo światła przez wielkie okno oraz drzwi balkonowe. Świeże powietrze wpadało do mojego pokoju. Z nudów przeglądałam różne kreację od najlepszych projektantów. Zapewne zastanawiacie się kim ja jestem. Otóż nazywam się Melanie Wright i mam 19 lat. Mieszkam w pięknym dużym domu wraz z moimi rodzicami, którzy właśnie dziś mają wrócić z delegacji. Jestem w klasie maturalnej i pilnie się uczę do matury, ale także czasami wyjdę spotkać się z przyjaciółkami i chłopakiem. Mój chłopak to Jai Brooks, który mieszka niedaleko mnie wraz z matką oraz braćmi. Układa nam się wspaniale i za niedługo wypada nam rocznica. Jesteśmy już razem od trzech lat. I Właśnie dzisiaj wcielę swój plan w życie i zacznę błagać rodziców, aby kupili nam mieszkanie. Będziemy mieli więcej czasu dla siebie i nie będziemy musieli mieszkać z rodzicami. Całe to przeglądanie zaczęło mnie już strasznie nudzić, dlatego postanowiłam, iż pójdę do Starbucksa. Odłożyłam iPad-a na stolik nocny i zeszłam z łóżka kierując się do szafy. Włożyłam ciemne marmurkowe spodenki oraz biały krótki top, a do tego czarne vansy. Zabrałam jeszcze telefon i portfel, a następnie zbiegłam po marmurkowych schodach i wyszłam z mieszkania. Uprzednio zamykając drzwi na klucz i włączając alarm. Droga zajęła mi dziesięć minut. Zamówiłam szybko to po co przyszłam i odczekałam kilka minut. Po otrzymaniu zamówienia wyszłam i zaczęłam iść w kierunku domu mojego chłopaka. Szybko tam dotarłam i właśnie stałam pod pięknymi kasztanowymi drzwiami. Zadzwoniłam dzwonkiem i odczekałam chwilę, aż otworzył mi bliźniak Jai'a. 
-Hej Luke-Przywitałam się i uściskałam go.
-Cześć Melanie, Jai jest w swoim pokoju-Oznajmił i wpuścił mnie do pięknego, ale także skromnie urządzonego domu. Sam dom nie był tak wielki jak mój, ale nie przeszkadzało mi to. 
Weszłam po modułowych schodach na górę i udałam się do pokoju mojego chłopaka. Zapukałam, a po chwili weszłam. Brooks siedział na łóżku i grzebał w telefonie. Zwrócił swój wzrok na mnie i momentalnie się uśmiechnął. Poklepał miejsce obok siebie, abym zajęła miejsce obok niego. Tak też zrobiłam. Położyłam i wtuliłam się w niego. Przytulił się do mnie i zaczął kreślić różne wzorki na moim odkrytym brzuchu. 
-Jai?
-O co chodzi, skarbie?
-Czy jesteś pewny, że chcesz ze mną zamieszkać?-Spytałam cicho
-Oczywiście, że tak! Przecież Cię kocham i  nie widzę żadnych przeszkód, aby razem mieszkać-Odparł stanowczo, a ja przytuliłam się do niego mocniej, składając ty samym mu całusa na policzku. 
Po tym zaczęliśmy rozmawiać. Śmialiśmy się i wygłupiali. W tej chwili nie wyglądaliśmy jak para, ale dobrzy przyjaciele. Kiedy zeszliśmy do kuchni się napić spojrzałam na zegarek, który pokazywał godzinę 19:54. Siedzę tak u nich już dokładnie trzy godziny. W końcu postanowiłam, że już pójdę do domu. Pożegnałam się ze wszystkimi i wyszłam. Powolnym krokiem zmierzałam do domu. Podziwiałam dobrze znane mi widoki. Piękne domy oraz ludzie cieszący się z życia jest naprawdę wspaniałym widokiem. Po kilku minutach dotarłam pod drzwi mojego mieszkania. Otworzyłam je i weszłam do środka. Usłyszałam rozmowę, więc zapewne do domu przyjechali już rodzicie. Ruszyłam do kuchni i ujrzałam mamę oraz tatę. Podbiegłam do nich i się przytuliłam. 
-Tak za wami tęskniłam
-My za tobą też, córeczko-Powiedział tata 
-Kiedy przyjechaliście?-Zapytałam
-Półtorej godziny temu. Gdzie byłaś przez ten czas?
-Zapewne u Jai'a-Odpowiedział tata
-Słuchajcie mam do was pewną sprawę
-Jaką?-Spytała mama ze zmarszczonymi brwiami-Chodzi o jakąś imprezę? 
-Nie, może lepiej usiądziemy?-Zaproponowałam, a oni przytaknęli i udaliśmy się do salonu, gdzie usiedliśmy-A więc jestem już dorosła. I dalej mieszkam z wami i właśnie chciałabym was się spytać czy moglibyście mi kupić mieszkanie? Mieszkałabym tam sobie. Nie przeszkadzałabym wam i w ogóle.
-Ale nie przeszkadzasz, więc po co taki głupi pomysł?
-Jeśli ten chłopak Cię do tego namówił to nie ręczę za siebie-Zagroziła matka
-To jest mój pomysł i chciałabym, abyście się zgodzili. Naprawdę chce się w końcu stąd wyprowadzić. 
-Naprawdę tego chcesz?
-Tak-Odpowiedziałam stanowczo a rodzice tylko westchnęli głośno.
-A więc nie mamy chyba wyboru i kupimy Ci to mieszkanie....

Zapraszam do komentowania
Od Autorki
Hej wszystkim! 
Prolog już za nami i muszę powiedzieć, że bardzo przyjemnie mi się go pisało. Wiem, że jest krótki, ale moje prologi zawsze są krótkie, ale za to rozdziały długie 8)

Jak wam się podoba prolog? Do następnego!
Szablon by
InginiaXoXo